|
Blog > Komentarze do wpisu
Nie budźcie mnie
Deficyt snu.
Mogłabym spać całymi dniami i nie robić nic innego. I może nawet tak byłoby najlepiej, zważywszy na moje ostatnie zachowanie. Wczoraj byłam niemiła nawet dla Zuzy, co mi się naprawdę rzadko zdarza. I mam wyrzuty sumienia z tego powodu. Należy do tych nielicznych, którym nie chcę sprawiać przykrości. Razem z Bobasem i Wash. Podobno przesypiamy jedną trzecią swojego życia. Bynajmniej nie uważam tego czasu za stracony, uwielbiam spać. I śnić. Chociaż moje ostatnie sny zakrawają na paranoidalne, ale i tak wolę to od rzeczywistości. Bo rzeczywistość mnie wkurza. Mam pzredmaturalny kryzys. Jak sobie myślę, że mam sięgnąć po książki to mnie odrzuca. Czytam kolejne lektury i wmawiam sobie, że to też jakaś nauka. Może i tak, ale chyba nie ta najważniejsza. I co ja naipszę na tej maturze? Nic nie napiszę. i będzie wstyd jak sto pięćdziesiąt. A później będę najwyżej Bobasa odwiedzać w Krakowie. E, może nie? Miałam pozytywną migawkę. Hook. Ale już mi przeszła. I znowu czarno to widzę. A na dodatek jestem rozdarta wewnętrznie. Mam niespełnione poczucie przynależności do drugiego człowieka. A jednocześnie panicznie się boję utraty wolności, nie chcę nikogo, kto może wpływać na moje życie. Konflikt tragiczny po prostu. I jeszcze ta studniówka do tego wszystkiego. Cudze owszem, spoko. Ale jak pomyślę o własnej to dosłownie szlag mnie trafia. Mogło by już być po wszystkim. Mogło by już być za rok o tej porze. To takie swoiście intrygujące, że nic nie jest przesądzone i nie wiadomo, co będzie. Chociaż nie jestem tak do końca pewna, czy chcę się dowiedzieć. O, znowu mam pozytywny przebłysk. Muszę go złapać, bo inaczej ucieknie. A jeśli go złapię, to może uda się go oswoić. I będziemy już na zawsze razem, o :) czwartek, 17 stycznia 2008, genialny_zolw
|
|