Blog > Komentarze do wpisu
Vanitas vanitatum et omnia vanitas
Wróciłam.

W zasadzie już od dawna chciałam to zrobić, ale dopiero teraz ostatecznie się w tym utwierdziłam.

Bo jestem emo i się tego nie wstydzę.
Bo jest to jakaś odmiana katharsis.
Bo wszystko jest lepsze, niż nauka do sesji.
I wiele innych ''bo'', bardziej lub mniej oczywistych.

Tak sobie czytałam te poprzednie notki, charakterem oscylujące pomiędzy totalną euforią a totalną depresją i myślę sobie - chyba jestem niezrównoważona psychicznie. Moje zachowanie podczas ostatnich miesięcy zdaje się tym bardziej to potwierdzać, potrafię cały dzień tryskać humorem tylko po to, żeby wieczorem wybuchnąć niepohamowanym płaczem, kompletnie irracjonalnym skądinąd. Człowiek mógłby się spodziewać, że z wiekiem osiąga się jako taką stabilizację emocjonalną, a tu gówno, bzdura, jest chyba coraz gorzej. I żeby nie było, nie zrozumcie mnie źle - ja w tym momencie wcale na to nie narzekam. Po prostu stwierdzam fakt, zastanawiając się przy tym, czy można w jakiś sposób samemu osiągnąć ten stan równowagi, jeśli nie idealnej, to przynajmniej względnej. Bo to jednak na dłuższą metę nie jest wygodne, i nawet te chwile obsesyjnego szczęścia nie są w stanie zrekompensować tego wszechogarniającego strachu i smutku, który czai się zaraz za rogiem. Że nie wspomnę o całkowitej nieprzewidywalności tego, co może stać się za chwilę. Podobno randomowe zachowania człowieka leżą w jego naturze, są w jakiś sposób atawistyczne i związane z intuicyjną wolą przetrwania. W końcu jakoś trzeba było wykiwać te dzikie zwierzęta atakujące z każdej strony. Ale teraz zwierząt nie ma. I chociaż nic nie mam do nieprzewidywalności jako takiej, wolałabym jednak mieć nad nią jakąś kontrolę.

Cóż, życie.
Ale przynajmniej zaliczyłam łacinę, to też było raczej nieprzewidywalne.
czwartek, 15 stycznia 2009, genialny_zolw
Komentarze
2009/01/15 14:38:12
no wiesz. myślę, że to przyjdzie.... kiedyś.
chcialabym napisać coś wiecej, ale łeb mnie boli ; p